Napro nie stanowi alternatywy dla In Vitro

naprotechnologia alternatywą dla in vitro

Krąży teza, że Naprotechnologia nie może być porównywana z metodą In Vitro i nie jest dla niej alternatywą.

Otóż skoro obie metody służą uzyskiwaniu poczęcia w przypadku par długo starających się o ciążę, mimo iż droga do celu jest różna, to logiczny wydaję się wniosek, że metody podlegają porównaniu. Tezy o nieporównywalności metod głoszą jedynie zwolennicy In Vitro, tak jakby obawiali się porównania.

Proces w obu metodach rozpoczyna się tak samo - od zlecenia parze wykonania szeregu badań. Różnica polega na tym, że Naprotechnologia nie poddaje się, jeśli wstępne wyniki badań nie wykażą żadnych nieprawidłowości. Zlecane są kolejne, aż przyczyna niepłodności zostanie zlokalizowana. Czynników mających wpływ na poczęcie jest naprawdę bardzo dużo. Lekarze zawsze najpierw sprawdzają te najczęściej występujące jak np. poziom witaminy D (bardzo dużo ciąż uzyskuje się jedynie po uzupełnieniu jej braku!), ale tak naprawdę każda para to osobny przypadek, osobne organizmy i ciężko o wypracowanie jakiegoś szablonu (bywa że przyczyną jest alergia na kurz i wystarczy wywietrzenie mieszkania).

Zakres zlecanych badań w przypadku In Vitro jest znacznie mniejszy. Eksperci alarmują, że klasyfikacja do zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego następuje zbyt pochopnie. Często przyczyny problemów nie zostają ani wykryte, ani tym bardziej wyeliminowane, co skutkuje niepowodzeniem w kolejnych próbach In Vitro. Do lekarzy naprotechnologów trafia wiele par po kilku nieudanych próbach In Vitro. Okazuje się, że wiele badań nie zostało im zleconych np. przeprowadzono jedynie ogólne badanie nasienia, ale bez posiewu. W nasieniu była bakteria Coli, bez której wyleczenia ryzyko wystąpienia wad u płodu jest bardzo duże, co powoduje kolejne poronienia.

Obie metody należy też porównywać na innych płaszczyznach jak koszty i czas leczenia, podejście do pacjenta w przypadku wad rozwojowych płodu, wpływ na relacje małżonków, ale o tym w kolejnych zakładkach.