Napro to bardzo długi, męczący proces

Naprotechnologia to niekoniecznie dłuższy proces niż In Vitro

Wśród wad Naprotechnologii wymienia sią długotrwałość i uciążliwość tej metody. Nie jest to do końca prawdą, ani niekoniecznie też wadą.

Faktem jest, że leczenie Napro zaczyna się od szeregu badań. Niektóre muszą być wykonane w konkretnym dniu cyklu, na wyniki innych czeka się niekiedy dwa tygodnie. In Vitro nie jest nakierowane na tak szczegółowe wstępne badania (widać, że zależy na jak najszybszej diagnozie o konieczności zapłodnienia pozaustrojowego, a nie na wyleczeniu pary ze zdrowotnych problemów) dlatego szybciej można przejść do procesu zapłodnienia.

Długość leczenia zależy jednak bardzo indywidualnie od pary. Jest wiele przypadków, gdy Naprotechnologia stawia szybką i trafną diagnozę, wskutek czego poczęcie uzyskuje się już po nawet 3 miesiącach od pierwszej wizyty. Tak samo In Vitro udaje się wielu za pierwszym razem. Jednakże, często zdarza się także wiele nieudanych prób In Vitro ciągnących się latami, tak jak i konieczność kolejnych badań czy ciągłych zmian leków w przypadku Naprotechnologii zanim ustali się te właściwe.
Metoda Naprotechnologii nie jest z założenia dłuższa. Wszystko zależy od konkretnego przypadku. Ponadto w Napro kładzie się nacisk na zdrową ciążę, zdrowe dzieci, a nie jak w przypadku In Vitro na jakąkolwiek ciążę, a nie wspomina się o odsetku późniejszych aborcji wskutek wad płodu.

Jeśli chodzi o uciążliwość to zarówno Napro jak i In Vitro wymaga dużego zaangażowania od małżonków, wizyt u lekarzy, badań, USG.