Świadectwa par ze strony fev.wroclaw.pl

Świadectwa par na temat Naprotechnologii ze strony fev.wroclaw.pl

Violetta i Tomasz

"Naprotechnologią zainteresowaliśmy się z mężem, kiedy 4 lata po ślubie, po roku starań o dziecko nie było nic prócz wzajemnych pretensji do siebie i do świata. Pomyślałam że skoro naprotechnologia szuka przyczyn to przy okazji znajdę odpowiedzi na moje pytania. Zanim zdecydowaliśmy się na pierwsze spotkanie z instruktorem rozważaliśmy inne opcje. Lekarze konwencjonalni w naszym małym mieście radzili tylko in vitro, nie podejmowali w ogóle mojego przypadku. Poza tym pozostawał nasz niemłody już wiek (37 i 38). Była też opcja adopcji, ale to okazało się znaczne trudniejsze dla nas. Pełni nadziei, w październiku rozpoczęliśmy nasze spotkania. Po obserwacji trzech cykli instruktor już prawie stwierdził co może być problemem niepłodności. Późniejsze badania u lekarza napro potwierdziły te przypuszczenia i ukazały też inne problemy." ciąg dalszy - link

Ewelina i Krzysztof

"Przez kilka kolejnych miesięcy na regularnych spotkaniach z instruktorem uczyłam się z mężem obserwować moje cykle wg modelu NPR Creightona w celu zdiagnozowania ich ewentualnej nieprawidłowości. Już po trzecim cyklu instruktor wskazywał na pewne nieprawidłowości, na które nie zwrócił uwagi żaden dotychczasowy lekarz. Lekarz- naprotechnolog, do którego zostałam skierowana, rozpoczął leczenie wspomagające moją płodność. Efekt leczenia przyszedł szybciej niż się spodziewaliśmy. Zaszłam w upragnioną ciążę. Po kolejnych 9 miesiącach oczekiwania, na świat przyszedł Szymon. Przez te trzy lata odwiedzania różnych gabinetów ginekologicznych, żaden z ginekologów nie zapytał ani nie zwrócił uwagi na ten aspekt przebiegu mojego cyklu, na który kładzie nacisk diagnozowanie metodą Naprotechnologii." ciąg dalszy - link

Iwona i Bartek

"Po 4,5 latach starań o dzieciątko – udało się :) Lata te były dla nas mało owocne… Konwencjonalni lekarze ginekolodzy nie potrafili/chcieli znaleźć PRZYCZYNY niepłodności a jedynie próbowali walczyć z jej skutkami faszerując nas lekami stymulującymi owulację czy proponując na koniec „terapii” inseminację, ewentualnie in-vitro. Początkowo nieufni i zrażeni kosztami nauki NaPro, zdecydowaliśmy nauczyć się obserwowania cykli naszej płodności, dzięki czemu lekarz NaPro mógł z dużo większą precyzją uderzyć w tkwiący na drodze do poczęcia problem." ciąg dalszy - link