Świadectwa par ze strony profamilia21.pl

Świadectwa par na temat Naprotechnologii ze strony profamilia21.pl

Ilona i Jakub

"Wyprawa do Lublina w styczniową śnieżną i mglistą pogodę wymagała sporo determinacji, ale naprawdę opłacało się! Zostaliśmy potraktowani przez doktora w sposób naprawdę profesjonalny i kompleksowy (odczytanie karty obserwacji, wywiad ze mną, z Mężem, badanie), a co mnie ogromnie ucieszyło, wróciliśmy do domu z diagnozą: zespół policystycznych jajników, i z konkretnym planem leczenia (do dziś się zastanawiam, dlaczego tylu lekarzy nie było w stanie zdiagnozować u mnie tego tak powszechnego schorzenia? Ponadto z tego co wiem lekarze często twierdzą, że zespołu PCO się nie leczy). Plan ten wymagał dalszej współpracy z panią Mirką, gdyż mimo, iż zakładał leczenie farmakologiczne (tabletki, zastrzyki), musiał on współgrać ze specyfiką mojego osobistego cyklu (co również różni Naprotechnologię od zwykłego wywoływania owulacji u kobiety, które dokonuje się bez współpracy z jej własną gospodarką hormonalną)." ciąg dalszy - link

Patrycja i Michał

"Odbyliśmy z mężem kurs Modelu Creightona. To również było nowością: mąż był zaangażowany w obserwację mojego organizmu w tym samym stopniu co ja. Na początku miałam obawy, że będzie zniecierpliwiony, może zniesmaczony. Okazało się, że wręcz przeciwnie. On również po prostu chciał się dowiedzieć. Kontrolował mnie i przypominał o obserwacjach, które nie były tak pracochłonne i wymagające, jak mogło się wydawać na samym początku. Okazało się, że takie obserwacje, tylko że bez fundamentalnej wiedzy o płynących z nich wnioskach, intuicyjnie i niesystematycznie robiłam sama wcześniej. Nieprawidłowości w przebiegu cyklu szybko się ujawniły, pozostało ustalić ich przyczyny." ciąg dalszy - link

Aneta, Anna, Katarzyna

"Gdy pani Anna Kawecka trafiła do ośrodka in vitro po stwierdzeniu słabej jakości nasienia męża, od razu zaproponowano in vitro. – Usłyszeliśmy, że w naszym przypadku nie ma innej opcji – wspomina. – Oczywiście, że mogliśmy konsultować tę diagnozę gdzie indziej, ale człowiek po kilku latach starania się o dziecko jest tak skołowany, że przyjmuje w dobrej wierze to, co mówią lekarze. Jak nie ma innej opcji, to pewnie nie ma – dodaje. Także w jej przypadku próba in vitro skończyła się niepowodzeniem. Dopiero kilka lat później zetknęli się z naprotechnologią. Finał, tak jak w przypadku państwa Stankiewiczów, znów był szybki." ciąg dalszy - link