Świadectwa par ze strony prolifeclinic.pl

Świadectwa par na temat Naprotechnologii ze strony prolifeclinic.pl

Oliwia i Łukasz

"Zostaliśmy skierowani na kurs rozpoznawania płodności, który prowadziła Pani mgr Mirosława Szymaniak, zlecone zostały badania i umówiliśmy się na następną wizytę za 2 miesiące. W czasie wizyty doktor Piotr Gratkowski już po kilku minutach wywiadu poinformował nas, że wcale nie dziwi się, że nie mogliśmy zajść w ciążę przez tak długi czas, ponieważ mam bardzo podwyższony jeden z hormonów (prolaktynę), która działa jak naturalny środek antykoncepcyjny. Od razu zlecił kolejne szczegółowe badania a także zapisał leki, które miały zacząć regulować pracę hormonów. Przez kolejny miesiąc starannie prowadziłam obserwacje i przyjmowałam leki, a w określonym czasie realizowałam zlecone badania." ciąg dalszy - link

Agnieszka i Leszek

"Do Pani Mirosławy Szymaniak trafiliśmy w czerwcu 2012 roku. Ku mojemu zdziwieniu już przy pierwszym spotkaniu potrafiła określić prawdopodobną przyczynę naszych poronień. Dla mnie i mojego męża to była abstrakcja, ale jak się później okazało diagnoza się potwierdziła. W naszym przypadku była to „niedomoga lutealna”, której problem tkwił w hormonach. Po konsultacjach zostaliśmy skierowani do lekarza naprotechnologa - doktor Laury Grześkowiak." ciąg dalszy - link

Agnieszka i Dominik

"Pamiętam pierwszą wizytę u instruktora modelu Creighton ... i pamiętam, co wtedy usłyszałam, "bardzo często jest tak, że do końca karty obserwacji kobieta zachodzi w ciążę" ...(inseminacja, 2 zabiegi in vitro - "aha - myślę sobie - oczywiście ...."). Mija jesień, jesteśmy w połowie karty obserwacji. Cykle są jakieś pokręcone, wciąż mam jakieś infekcje wymagające farmakoterapii, instruktorka duma, mijają kolejne spotkania... Mija zima. Dotychczasowe problemy rodzinne zaczynają się rozwiązywać. Zaczyna się wiosna. Podejmujemy decyzję, że jest to nasza ostatnia walka o dziecko." ciąg dalszy - link

Rodzice małej Hani

"Decyzja o zastosowaniu metody nie była łatwa, ponieważ trafiliśmy na wiele różnych i sprzecznych ze sobą opinii, ale w końcu zdecydowaliśmy się umówić na spotkanie z instruktorem. Wizyta odbyła się w przyjaznej atmosferze, poświęcono nam wiele uwagi i z troską wysłuchano naszej historii. Po wyjaśnieniu wszystkich wątpliwości zdecydowaliśmy, że zostaniemy i spróbujemy. Zostałam przygotowana w jaki sposób mam siebie obserwować, skierowano mnie na badania hormonalne, które musiałam wykonać w konkretnym dniu cyklu. Podczas badań i konsultacji z lekarzem nie czułam się skrępowana. Lekarz prowadzący małymi krokami starał się znaleźć przyczyny problemów w funkcjonowaniu mojego organizmu." ciąg dalszy - link