Świadectwa par ze strony naprotechnologia. wroclaw.pl

Świadectwa par na temat Naprotechnologii ze strony naprotechnologia.wroclaw.pl

Ryszard i Kamila

"Po kilku tygodniach obserwacji z przeszkolonymi instruktorami tzw. modelu Creightona – to one są podstawą diagnozowania przyczyn niepłodności – Kamila doszła do zaskakującego wniosku. – Gdybym zdecydowała się na badania hormonalne nijak miałyby się do mojej sytuacji. Sposób ich przeprowadzania powinien być dostosowany do długości cyklu miesięcznego kobiety. Mój był dłuższy niż standardowy, więc mogę założyć, że wyniki byłyby całkowicie niewiarygodne – tłumaczy. Podkreśla, że ogromna wartość naprotechnologii tkwi w tym, że podchodzi indywidualnie do każdego pacjenta, dzięki czemu skuteczność leczenia jest znacznie wyższa." ciąg dalszy - link

M i M z Wrocławia

"Chodząc do tzw. specjalistów wszyscy oferowali nam jedynie in-vitro dając 30% szans na poczęcie. Z wielu względów na in-vitro się nie zdecydowaliśmy więc pozostał nam smutek, płacz, żal, pytanie dlaczego my i próbowanie pogodzić się z tym, że nie dane nam będzie cieszyć się rodzicielstwem. Kiedy pomału emocje opadały i zaczęliśmy się godzić z rzeczywistością w jednym z programów tv zobaczyliśmy materiał o Naprotechnologii. Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego by nie spróbować ? Co nam szkodzi ? I poszliśmy." ciąg dalszy - link ("Witaj Janku...")

Renata i Łukasz

"Tak, bo na początku jeszcze pojawiło się sporo takich czynników, nieprawidłowości, które wymagały leczenia farmakologicznego, więc zastosowano u mnie różnego rodzaju leki na różne fazy cyklu. Poza tym były zaburzenia owulacji, różne takie nieprawidłowości cyklu, a oprócz tego już w czasie tych pierwszych trzech wizyt, okazało się już na podstawie obserwacji, że jest podejrzenie endometriozy i ostatecznie to podejrzenie się sprawdziło. W 2010 roku miałam laparoskopię diagnostyczną w szpitalu św. Rodziny w Warszawie i tam ta endometrioza została usunięta. Sprawdzono mi również drożność jajowodów, okazało się że jest niedrożny jeden jajowód, ale na szczęście drugi był drożny. Ta operacja, ta laparoskopia wyjaśniła bardzo wiele. 8 miesięcy po tej operacji – pamiętam to dokładnie – zaszłam w ciążę i pamiętam tę właśnie konsultacje. " ciąg dalszy - link

Magda i Piotr

"Dziecko straciła w piątym tygodniu ciąży. W szpitalu usłyszała, że przyczyn pierwszego poronienia się nie diagnozuje. „Jak sobie pomyślę, że musiałabym stracić Agnieszkę i Asię, zanim by uznano, że moje poronienia są nawykowe, czuję przerażenie” – mówi. Kolejne dwie ciąże Magdaleny Krajewskiej, doradcy rodzinnego z Wrocławia, były na bardzo wysokim, a zarazem technicznie prostym podtrzymaniu, którego nie stosuje się w szpitalach ani w Polsce, ani w Europie. Pani Magda mogła je zastosować dzięki badaniom, które w latach 1980–2001 przeprowadził w Stanach Zjednoczonych dr Thomas Hilgers, twórca naprotechnologii. Gdyby znała tę metodę wcześniej, miałaby szansę uratować także pierwsze dziecko." ciąg dalszy - link