Stres i jego wpływ na starania o ciążę. Hiperprolaktynemia czynnościowa.

Nie raz pewnie słyszeliście, że gdybyście odpuścili i przestali się starać, to na pewno zaszlibyście w ciążę. Albo, że jak się chce to nie ma ciąży, więc najlepiej jakbyście przestali chcieć. Są to chyba najbardziej denerwujące komentarze, udzielane zwłaszcza przez matki wielodzietne, które nigdy nie dotknął problem niepłodności. Gdy pragnie się mieć dzieci, nie można tak łatwo tego pragnienia wyłączyć. Oczywiście zdarza się, że niektóre pary jak "odpuściły" to nagle zaszły w ciążę, ale to nie dlatego, że jakaś niewidzialna psychiczna blokada w poczęciu dziecka opadła, ale że zniknęły konkretne i wymierne skutki stresu w organizmie kobiety i mężczyzny, które mogła para wyeliminować dużo wcześniej.

wpływ stresu na ciała przyszłych rodziców

Jakie mogą być skutki stresu:

  • wysokie stężenie kortyzolu we krwi;

    Kortyzol to hormon uwalniany w przypadku sytuacji stresujących. Jego wysokie stężenie może uniemożliwiać kobiecie zajście w ciążę. Dlatego, jeśli jakaś znajoma para nagle "odpuściła", to mógł najzwyczajniej w świecie spaść wysoki poziom kortyzolu we krwi kobiety i przestał on już blokować poczęcie. Można jednak ten poziom regulować farmakologicznie i nie trzeba wtedy czekać 10 lat, aby nadzieja umarła i zaprzestać starania. Należy skonsultować się z endokrynologiem. Może on przepisać np. hydrokortyzon, który redukuje poziom kortyzolu.

  • wysokie stężenie prolaktyny we krwi;

    Prolaktyna to hormon m.in. występujący u matek karmiących, u których odpowiada za produkcję mleka. Działa on u kobiety jak naturalna antykoncepcja, gdyż wysoki poziom prolaktyny uniemożliwia prawidłowe dojrzewanie pęcherzyków jajnikowych i owulację, a co za tym idzie zajście w ciążę. Czasem poziom prolaktyny u kobiety wydaje się być w normie na czczo, więc kobieta nie upatruje w nim przyczyny braku ciąży. Ale mało znany jest fakt, że w stresującej sytuacji poziom prolaktyny czasowo gwałtownie rośnie. Należy zatem zbadać także poziom prolaktyny po obciążeniu metoklopramidem, by stwierdzić czy nie ma się hiperprolaktynemii czynnościowej. Dlatego ponownie, jeśli jakaś znajoma para nagle "odpuściła", to mógł po prostu nie podnieść się w danym cyklu poziom prolaktyny, który wcześniej blokował poczęcie. Można jednak ten poziom regulować farmakologicznie i nie trzeba wtedy przestawać się starać :) . Należy skonsultować się w tym celu z endokrynologiem. Może on przepisać np.bromergon lub dostinex, które utrzymają poziom prolaktyny na niskim poziomie niezależnie od stresu.

  • stres zwiększa ryzyko rozwoju endometriozy;

    Endometrioza, która może wypaczać prawidłowe funkcjonowanie jajników lub w inny sposób blokować poczęcie, często pojawia się u osób introwertycznych, zamkniętych, sfrustrowanych i zestresowanych. Nawet po operacji laparoskopowej, jeśli nie wyeliminuje się czynników mających wpływ na powstawanie endometriozy, to może ona szybko powrócić. Stres jest jednym z nich. Tu także z pomocą może przyjść lekarz. Ostatnie badania wykazały, że niskie dawki Naltreksonu (leku, który w dużych dawkach pomaga osobom uzależnionym od alkoholu) pomagają zredukować stres. Zmniejsza się napięcie w ciele, mniej przeżywa się negatywne sytuacje, ogólnie kobieta lekko wycisza się. O tym leku pisał w swojej drugiej książce Jerzy Zięba i coraz powszechniej wchodzi ten lek do Naprotechnologii, pomagając zredukować negatywne skutki "ciśnienia" na dziecko oraz zmniejszając ryzyko nawrotów endometriozy. Różni się on znacznie od psychotropów, po których chodzi się jak zombi. Naltrekson wyłącza negatywne emocje, a pozytywne zostawia. Naltrekson w małych dawkach „oszukuje” mózg, blokując receptory endorfin, więc myśląc, że nie ma zupełnie endorfin produkuje ich znacznie więcej. Ja przyjmuję Naltrekson od pół roku. Stopniowo zwiększał mi lekarz dawkę, zwłaszcza po operacji usunięcia ognisk endometriozy. Nie czuję się po nim dziwnie, nie sprawia on jednakże, że nie płaczę na widok małych dzieci czy gdy przychodzi okres, ale na pewno nie jestem taka spięta jak kiedyś, jestem spokojniejsza i w moich wynikach czy karcie obserwacji cyklu, nie widać, abym była zestresowana. Polecam wypróbować.

  • obniża płodność mężczyzny;

    Stres wpływa także na jakość i ilość plemników, oraz na libido. W stresie rośnie poziom tzw. hormonów stresowych (np. kortyzolu), które obniżają produkcję testosteronu odgrywającego bardzo ważną rolę w spermatogenezie, czyli produkcji plemników. Unikać stresu to tylko tak łatwo powiedzieć. Można spróbować poprzez sport zniwelować jego skutki, ale także poprzez odpowiednią suplementację polepszyć parametry nasienia. Oto lista suplementów, które mojemu mężowi przepisał lekarz na poprawę parametrów nasienia: l-karnityna (2 x 2g), koenzym Q10 (2 x 100 mg), mieszanina tokoferoli tj. witamina E (1 tab.), witamina C (3 x 1g), EPA tj. niezbędne kwasy tłuszczowe (1 tab. od Zięby), astaksantyna (4 mg), naturalny beta-karoten czyli witamina A (15 mg od Zięby), kwas foliowy (5 mg), witamina D (aby dojść do poziomu we krwi 80 ng/ml, dzienna dawka to np. 8000 j) koniecznie z witaminą K2-MK7 (200 mcg). Lekarz może przepisać także kurację hormonalną stymulującą proces spermatogenezy i zwiększającą poziom testosteronu np. klomifen.

  • wpływa na dzień owulacji;

    Pary, które nie prowadzą karty obserwacji cyklu często zakładają, że owulacja występuje około 14go dnia cyklu. Po tym czasie zmniejszają intensywność starań o dziecko. W przypadku, gdy kobieta się stresuje owulacja może się przesunąć i wystąpić nawet około 20go dnia cyklu. Dlatego kobiecie, która nagle "odpuściła" mógł się po prostu unormować cykl i dopiero wtedy parze udało się współżyć w dniu owulacji i uzyskać poczęcie. Problem ten rozwiązuje prowadzenie karty obserwacji. Należy pamiętać, że nie pierwszy czy drugi dzień płodnego śluzu jest czasem owulacji, ale ostatni w cyklu. Bywa, że kobieta ma śluz płodny około 14go dnia cyklu, a potem kilka dni suchych i ponownie śluz płodny około 20go dnia cyklu. Oznacza to, że owulacja chciała rozpocząć się około 14go dc, ale w skutek stresu zatrzymała się i wznowiła tydzień później. Nie mając zatem dostatecznej wiedzy na temat kobiecej płodności, para może skupić się za bardzo na 14stym dniu i w ogóle przeoczyć czas owulacji przez całe lata starań. Dodam, że komórka jajowa żyje jedynie około 24 h, więc czas na poczęcie jest ściśle określony.

  • wpływa na śluz kobiecy;

    Pod wpływem stresu może ulec zagęszczeniu śluz szyjkowy, niezbędny do zapłodnienia. Może pojawić się także tzw. agresywny śluz, który unieruchamia plemniki bądź je niszczy. Są jednak produkty, które pozytywnie wpływają na śluz szyjkowy i poprawiają jego ilość i jakość w czasie dni płodnych: olej z wiesiołka (2 x 2 łyżki, w pierwszej fazie cyklu), syrop z prawoślazu (2 x 2 łyżki), witamina B6 (2 x 5 tabletek po 50 mg każda), l-karnityna (2g), woda (picie dużej ilości wody koniecznie ze szczyptą soli kłodawskiej bądź himalajskiej), zielona herbata. Przy czym nie każdy z tych suplementów działa u każdej kobiety. Trzeba próbować różnych.